Długo nie pisałam, a moje życie wciąż jest nieuporządkowane (nie umiem odpowiednio gospodarować czasem).
Codziennie budzę się, walczę ze sobą, aby wstać, jem, ubieram się, niemalże spóźniam się do szkoły- albo dosypiam, albo się uczę, albo przeglądam Facebooka, albo czytam, albo oglądam jakiś serial, albo sprzątam. No, ale jeszcze nigdy w życiu się nie spóźniłam.
W szkole... Jak to w szkole- często nieudolna próba nauczenia się czegoś pożytecznego oraz stałe narzekanie.
Potem wracam... I koniecznie muszę odpocząć- robię to, co przed wyjściem do szkoły. Tyle że nie mam siły na naukę. I albo mam próbę chóru, albo i tak za mało czasu. To na próbie mogę się najwięcej nauczyć.
Czas wolny szybko mija, idę spać. I tak mniej- więcej wygląda mój dzień. Przy życiu trzyma mnie Nadzieja.
"(...) Rozedrgana nadzieja
OdpowiedzUsuńUnosi się, para zużyciem
Lecz nadzieja odchodzi
Dopiero z samym życiem"
Niektórzy twierdzą, że Nadzieja matką głupich. Ale musi być chyba dzieckiem mądrych, bo potrafili oni znaleźć jakiś możliwy scenariusz zdarzeń, z którego się zrodziła ;)
Cóż to za Nadzieja cię trzyma przy życiu??? Ta, na lepsze Jutro? A może, że ten dzień będzie lepszy niż poprzedni?
Jezus ;)
UsuńNajlepszym sposobem, Katarzynko, na wyjście z rutyny, jest przystąpienie do realizacji swoich marzeń. I mówi Ci to królowa prokrastynacji, która sama nigdy się do takich postanowień nie stosuje. Ale przynajmniej mówi szczerze.
OdpowiedzUsuńCałusy, Rei
http://patitolubi.blogspot.com/2015/03/giveaway.html -może warto wziąc udział? :)
OdpowiedzUsuń