wtorek, 27 grudnia 2016

Ach, jak pięknie się rodzić...

Wszystkiego dobrego!

Powiecie pewnie, że święta już za nami. Ale Święta nadal trwają. I jeśli tylko będziemy chcieli, będą trwały cały rok. Bo nie chodzi o prezenty, opłateczki, choineczki, barszczyki z uszkami, obżarstewka. Nawet nie o składanie sobie życzeń. Chociaż wiadomo, kochajmy się i życzmy sobie jak najlepiej. Ale tak na co dzień, nie traktujmy czasu spędzanego z bliskimi jako ewenement. 


Jako że tekst świąteczny, to i nie może zabraknąć ,,Istoty" Bożego Narodzenia. Przed wiekami urodził się Jezus. Każdego ostatniego miesiąca roku (w sklepach tuż po 1 listopada) przypominamy sobie ten fakt, czekamy na Jego powtórne przyjście. I znowu. Czy Bóg nie powinien stale rodzić się w naszych sercach? Czy nie powinniśmy być przygotowani, bo ,,nie znamy dnia ani godziny"?



Skąd tytuł tego wpisu? Z kolędy, jednej z moich ulubionych (choć znam ją dość krótko). Wiele kontrowersji wzbudziła, a ja tak naprawdę nie rozumiem dlaczego. Że Bóg-Afrykaniątko, że Bóg-Polak, a wreszcie Bóg-skrzat? Jakaś grupa ludzi ubzdurała sobie, że piosenka jest jakimś rodzajem manifestu, że jest o emigrantach, a już najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie, że nawiązuje do homoseksualistów. Czemu? Z powodu tęczy. A przecież w Biblii tęcza jest symbolem przymierza- kto nie wierzy, niech sprawdzi (Rdz 9, 8-15). Jeśli chodzi o emigrantów oraz narodowość: Jezus był Żydem, w pewnym sensie emigrantem- dla Kogo nie było miejsca w żadnej gospodzie, Kto uciekał przed Herodem do Egiptu? No właśnie. Kochajcie- nie tylko od święta, nie tylko w Święta. Tyle w temacie, teraz posłuchajcie.



Pozdrawiam, Katarzyna.













                                                                            <autorskie>

środa, 21 września 2016

Wartość życia przedstawiona w filmie

Wczoraj oglądałam film. Początkowo byłam zniechęcona jego długością i tym, że miałam problemy z odtwarzaniem. Mimo to, udało się. Obejrzałam uważnie całość i nie żałuję.

Bo czy porównanie życia do pudełek czekoladek nie jest wyśmienite?
Czy dążenie do celu bez podania przyczyny nie uczy wytrwałości?
Czy wreszcie subtelne ,,gówno się zdarza" nie mówi o tym, że czasem należy olać zmartwienia?

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą. Film nosi tytuł ,,Forrest Gump".
Miałam zamiar się rozpisać, nie zrobię tego. Polecam po prostu obejrzeć :)

                                                                                                @, do usłyszenia

niedziela, 31 stycznia 2016

Nie narzekaj!

Życie nigdy nie było czymś łatwym. Niezależnie od czasu, miejsca, płci czy wieku, człowiek skazany jest na trudy. Każdy popełnia błędy. Nie? Rzuć kamieniem!

Ostatni tydzień był u mnie jedną wielką porażką. Powiem tyle: w poniedziałek uszkodziłam sobie kręgosłup. Spokojnie, nic poważnego. Potem po kolei pojawiały się problemy psychiczne. Ale po tym upadku, z wielkim bólem pleców, uświadomiłam sobie nie tylko te trudy życiowe, ale zrozumiałam, że naprawdę nie powinnam tyle narzekać. Kręgosłupa nie złamałam, umiem mówić (choć często powinnam ugryźć się w język).

Okej, ludzie, ponarzekajcie na mnie. Ja nie zamierzam. Nie w tej chwili :)

Tym optymistycznym akcentem rozpoczynam nowy rok blogowania. Dziękuję za poprzedni i proszę, bądźcie ze mną, czytajcie i komentujcie, postaram się Was nie zawieść.

@@@